czwartek, 12 lutego 2015
PATRYCJA 6
Tak to jest ON!
Dlatego coś mnie do niego przyciągało!
Wszystko było jasne!
Nie mogłam o nim zapomnieć!
Ale nie potrafię mu tego wybaczyć.
Zostawił mnie, tak bez słowa.
A poza tym mam męża.
Wróciłam do mieszkania i ujrzałam swojego męża w towarzystwie jakieś kobiety.
Podbiegłam do niego i tak po prostu przywaliłam mu z liścia w twarz.
- To koniec!
Nie dałam mu tego wytłumaczyć.
Opuściłam dom, zalana łzami wyjęłam telefon i zadzwoniłam do rodziców.
Tak dawno z nimi nie rozmawiałam.
A może mój mąż wiedział ,że to Fabian był tym byłym?
Znalazłam się na jakieś górce.
Weszłam na jej szczyt i wykrzyczałam:
- Jestem Patrycja Leszczyńska! - Chciałabym zacząć wszystko od nowa! -
Coś mnie opętało.
Czułam się jak ta Patka ,która chodziła do liceum.
Po raz drugi już dzisiaj znalazłam się w domu.
Weszłam lecz nikogo, tam nie zostałam.
Znalazłam jedynie kartkę.
"Kochanie, to nie tak jak myślisz. Porozmawiamy jutro wieczorem jak wrócę z delegacji"
Przez pół nocy myślałam o Fabianie.
Nadal go kochałam.
Moja miłość do niego trwała już ponad 10 lat.
I nigdy nie przestała gasnąć.
Lecz nie mogłam wiecznie na niego czekać, i wtedy poznałam Łukasza.
Łukasz nie był taki jak Drzyzga, ale to on mnie wpierał w tych trudnych chwilach.
Kocham go!
Zasnęłam.
Obudziłam się następnego dnia w południe.
Miałam wyłączony telefon, nie miałam ochoty, aby ktoś do mnie pisał.
Chciałam zostać sama, lecz wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Założyłam kapciuszki i pomaszerowałam otworzyć.
To był Kowal.
- Patrycja, dzisiaj o 14:00 będzie trening, mam nadzieje ,że przyjedziesz.
- Tak , będę będę, może wejdzie pan na kawę?
- Innym, razem teraz już lecę. Mam kilka spraw do załatwienia. Do zobaczenia.
I wtedy mnie olśniło.
Będę miała z Fabianem konfrontacje.
Co mam zrobić?
Co powiedzieć?
Muszę być twarda, jak zawsze!
Nie ugięta!
Weszłam na halę, na boisku był tylko Drzyzga.
- Ale trafiłam. - pomyślałam i zmieniłam buty.
Nagle poczułam jak ktoś przyciąga mnie do siebie, odwróciłam się ,a to był właśnie on.
- Patrycja, musimy porozmawiać.
Kiwnęłam głową i usiadłam z nim na ławce.
****
A łapcie tu takie moje wypociny.
Co tam u was?
Ile pączków zjedliście?
Hm??
No to czekam na komentarze
5 i więcej - następny :D
/K
wtorek, 10 lutego 2015
FABIAN 5.
Po wczorajszej imprezie męczył mnie cholerny kac.
Trening. Oni się na nas uwzięli. Ale w końcu nadszedł jego koniec.
- Zostawiłem telefon w szatni – fuknąłem i wróciłem na Podpromie.
Otworzyłem drzwi szatni, a tam Patrycja. Przebierała się i stała do mnie tyłem w samym staniku.
- Sory – mruknąłem, zanim się odwróciła i zamknąłem drzwi.
No tak – ja zawsze musiałem wiedzieć kiedy się wstrzelić.
Teraz to dopiero da mi wycisk na treningu.
Brawo Drzyzga.
Jednak…
Jej łopatka.
Miała nam tatuaż.
Chyba.
A co to było?
Uchyliłem drzwi kolejny raz, ale tak abym tylko mógł lekko spojrzeć.
O kurwa!
To jest znak nieskończoności z wyrazem ‘VOLLEYBALL’.
No i w tym momencie odwróciła się.
Nic nie mówiłam tylko patrzyła się na mnie tymi błękitnymi oczami.
- Jesteś zwykłym pedofilem! – krzyknęła, a chłopak uśmiechnął się perfidnie.
- Nie – e – położył dłonie na jej biodrach. – Po prostu próbuję cię poderwać.
- Poderwać?! Chyba zgwałcić – zaśmiała się.
W tamtym momencie pocałował ją. Dziewczyna mimo swojego zdziwienia odwzajemniła gest. Było tak delikatnie. Przestało ją nawet obchodzić, że stoi przed nim w samym staniku i kusych spodenkach, w których trenowała.
- Jesteś taka piękna – mruknął, zakładając jej kosmyk za ucho i dotykając dłonią jej rozgrzanego brzucha.
- Lubię jak mnie dotykasz – szepnęła.
- Pierwszy raz cię dotykam – zapewnił, jednak ona zaśmiała się kolejny raz.
- Doskonale wiemy, że całkiem przypadkiem, zawsze się o mnie ocierasz lub przepychasz mnie na korytarzu.
Chłopak zrobił się cały czerwony.
Nie sądził, że mogła się tego domyślić.
- Ale lubię to.
Podszedłem do niej.
Zdążyła już naciągnąć na siebie koszulkę.
Przycisnąłem ją do ściany, pozostawiając swoją torbę na środku szatni.
Swoje ręce oparłem po obu stronach jej głowy.
- Od początku wiedziałaś kim jestem – mruknąłem. Poczułem jak jej ciało spięło się pod moim oddechem, ale było to spięcie z rozkoszy niż strachu. – A ja nie. Kolejny raz okazałem się totalnym frajerem. Powinnaś mnie strzelić w pysk, ale tego nie zrobisz. Nie zrobisz tego, bo dalej jestem dla ciebie ważny, prawda?
Nie dostałem odpowiedzi, ale to było pewne.
Wszystko stało się nagle logiczną całością.
Złączyłem nasze wargi w pocałunku.
Smakowała tak jak zawsze – malinowo.
Kochałem ten zapach, smak.
Nic się nie zmieniła.
Dalej była delikatna, krucha, ale gdy było trzeba, to była w stanie urwać facetowi jaja.
Farbnęła się na ten cholerny blond.
Nie pamiętam ile razy jej to odradzałem.
- Proszę nie blond – spojrzał na nią.
- Bo? – zapytała, chwytając farbę z półki w sklepie.
- Bo lubię cię taką – uśmiechnął się.
- Widzisz, tylko mnie lubisz. W blondzie mnie pokochasz – droczyła się.
Chłopak podszedł do niej i wyrwał opakowanie z dłoni.
- Zawsze będę cię kochał – pocałował jej czoło – ale nie rób tego – zaśmiał się i pociągnął dziewczynę w stronę wyjścia.
Jej jedna dłoń spoczęła na moim karku, a drugą wplątała w moje włosy.
Nawet to się nie zmieniło.
Zaczęła odwzajemniać pocałunek, ale nie był on taki jak zawsze.
Ten był wymuszony.
Wyglądało to tak jakby walczyła sama ze sobą.
Serce – całuj go!
Rozum – nie całuj go!
Wsunąłem ostrożnie palce pod jej koszulkę.
Tak bardzo za nią tęskniłem.
Tak bardzo jej pragnąłem.
- Zapędzasz się – mruknęła i odsunęła się od chłopaka. Ten zdziwił się tylko. – Nie chcę być twoją zabawką.
- Nie jesteś, ani nie będziesz – mruknął. – Kocham cię. Chcę cię mieć tylko i włącznie dla siebie, rozumiesz? Ja cię mogę dotykać, ale żaden inny. Jeśli, któryś cię dotknie to uwierz, że odrąbie mu łeb – przyznał całkiem poważnie.
- Jesteś zazdrosny.
- Bo za dużo facetów się przy tobie kręci.
- Patrycja, tęskniłem, tak cholernie – mruknąłem do jej ucha. – Proszę, powiedz, że wiesz kim jestem, i że mnie pamiętasz – poprosiłem.
Chwilę przyjrzała się mojej twarzy.
Wyrwała się z mojego uścisku.
Chwyciła swoją czarną, treningową torbę.
- Przykro mi, nie wiem kim jesteś.
I drzwi za nią trzasnęły.
✌✌✌
No i zaczynamy!
Oceńcie ten rozdział i zapraszam na www.my-life-volleyball.blogspot.com
H.
niedziela, 8 lutego 2015
PATRYCJA 4
Czarne szpilki.
Nie pasowało to do mnie zawsze byłam ubrana na sportowo.
Wyszłam z mężem przed dom i wsiedliśmy do samochodu.
Szykował się całkiem miły wieczór, z Resoviakami.
To nawet i dobrze, lepiej ich poznam i zawsze to pomoże w treningach.
Byliśmy już pod klubem.
Weszliśmy do środka i pierwsze co usłyszałam było.
- Fiu Fiu - głosy zawodników.
Zarumieniłam się.
Usiadłam z nimi przy stoliku.
- To mój mąż Łukasz. - powiedziałam - Łukasz to ta banda z która pracuje.
Wszyscy po kolei się przedstawili.
Tylko Fabian siedział jakiś bez humoru.
- Kochanie porozmawiasz z nim? - oznajmiłam, mówiąc na ucho mężowi. - Przepraszam. - i odeszłam od stołu.
Po jakiś 15 minutach weszłam do pomieszczenia.
Przy stoliku siedział Fabian razem z Łukaszem.
O czym rozmawiali?
Nie mam pojęcia.
Podeszłam do lady i zamówiłam drinka.
Wpatrywałam się ciągle w Fabiana,
Miał śliczne oczy.
Wydawało mi się ,że gdzieś już je widziałam.
W końcu mnie ocknęło.
Obok mnie usiadł Dryja.
- Patrycja, wszystko w porządku? - zapytał, bijąc mnie palcem po plecach.
- Tak tak, w jak najlepszym. - wzięłam łyk ze stojącej obok szklanki.
Poszłam grać z chłopakami w bilarda.
Żurek, Dryja, Achrem i Buszek.
Oni to mieli dopiero poczucie humoru.
Kątem oka ciągle spoglądałam na Fabiana.
W jego oczach widziałam łzy.
Ale co one oznaczają?
Mój mąż, bardzo dobrze rozumiał problemy innych.
Zawsze próbował im pomóc i wesprzeć w trudnej sytuacji, ale to wydawało mi się bardzo dziwne.
Fabian tak po prostu mu powiedział.
Żal mi było go.
Ale to co się stało, było nie do opisania.
****
BARDZO BARDZO KRÓTKI.
Błagam nie krzyczcie, ale wiecie już PIĄTKA.
Tam zacznie się w końcu coś dziać.
Więc komentujcie.
10 - następny.
Paaa.
Kasia.,
wtorek, 3 lutego 2015
FABIAN 3.
Szybko się przebrałem i wbiegłem na halę.
- Czy?
- To?
- Fabian?
Odezwali się po kolei – Rafał, Krzysiek i Dawid.
- To ja matoły – burknąłem.
Nie rozumiałem dlaczego robili z tego wielką sensację. To, że pierwszy raz byłem aż 15 minut przez treningiem nie było jakimś osiągnięciem. Wystarczyło, że sobie nastawiłem powiadomienie i zebrałem dupsko z kanapy.
Wow – wielkie mi coś.
- Widzę, że nie chcesz dalej integrować się z mopem – i usłyszałem ten ‘wspaniały’ głos nowej pani trener. Koledzy zaczęli szeptać między sobą. Najnormalniej w świecie – śmieli się ze mnie. – Wystawiłeś ją do wiatru – dodała, wpisując coś do zeszytu.
- Tylko to mi w życiu wychodzi – mruknąłem i ruszyłem na boisko.
Po cholerę to mówiłem.
Nie potrzebnie przywołuje tylko wspomnienia. Do dzisiaj jestem na siebie wkurzony. Zachowałem się jak idiota. Totalny. Ale chyba każdy w swoim życiu popełnia błędy? Ja w swoim wyjątkowo dużo, ale jestem chyba błędem genetycznym. Nie każdy może być tak rozsądny i idealny jak mój braciszek.
Pieprzyć to.
Zacząłem walić w piłkę bez opamiętania. Od początku widzę jej roześmianą twarz, śnieżno – białe zęby i wiecznie granatowe paznokcie. Była taka piękna. Nadal pewnie jest. Siedzi sobie pewnie na drugiej półkuli i właśnie kończy wydawać swoją piątą książkę. Zawsze chciała być pisarką. Liceum sportowe było tylko wymysłem jej rodziców, miała być taka sama jak jej siostra. Ale Patrycja nie była taka. Była molem książkowym i w ogóle się tego nie wstydziła.
Kochałem ją.
Tak cholernie kochałem.
Nie była moją pierwszą dziewczyną, ale była pierwszą, którą kochałem całym sobą.
Planowałem z nią rodzinę, serio. Pomimo, że byliśmy w liceum. Byłem pewny, że chcę z nią być.
No a później…
Później okazałem się dupkiem.
Od i cała historia mojej miłości.
- Jestem z was dumna – powiedziała Patrycja, siedząc obok Andrzeja.
- Ja też. Kawał dobrej roboty panowie – pochwalił nas trener.
- To co? Jakieś piwko? – zaproponował Żurek.
Wszyscy przytaknęli.
Kowal czmychnął do domu przygotowywać strategię na najbliższe mecze, a pani od fizycznego…
- Idziesz z nami?
- Jeśli mogę zabrać męża to chętnie – zaśmiała się.
- O! Poznam tego szczęściarza – zaćwierkał Dawid.
Nie tylko mi przypadła do gustu Kochanowska.
Pierwszy raz była tak cholernie podobna do mojej Patrycji.
Umówiliśmy się na 18:00 w pubie niedaleko mojego osiedla.
Miałem szmat czasu.
Wyciągnąłem spod łóżka karton z pamiątkami.
Plik zdjęć, szczelnie związany czerwoną wstążką.
Zachowałem je.
Tylko te.
Tylko te z nią.
***
Mamy 3…
Jeszcze cztery…
I ROZKRĘCAMY TĄ HISTORIĘ!
Ktoś się cieszy??
Dedykuję ten rozdział najwspanialszej ADZIE, która zawsze mnie motywuje i mi grozi, że kiedyś mnie udusi za to trzymanie w napięciu i takie, a nie inne zakończenia.
I teraz gwóźdź programu: STO LAT SIATKARKO! <była umowa, że obchodzimy dzisiaj>
Zdrowia, szczęścia, pomyślności. Abyś zawsze tyle gadała, żebyś ciągle się uśmiechała, żebyś martwiła się o spodnie tutejszej gangsty. Najważniejsze – ŻYCZĘ CI ZROBIENIA SOBIE NA DZISIEJSZYM MECZU <RAZEM ZE MNĄ> ZDJĘĆ ZE WSZYSTKIMI SKRZATAMI! KOCHAM CIĘ MAŁOWMÓWNA OSÓBKO! <PRZEZENT DAM CI ZA KILKA GODZIN>
Ktoś przyłącza się do życzeń??
Zróbmy jej HOT 15!
Komentujcie kochani!
CMOK!
H.
niedziela, 1 lutego 2015
PATRYCJA 2
Mój mąż pojechał do pracy.
Chwilę się zastanawiałam czy to nie dziwne,że chłopak za którym latałam całe gimnazjum oraz połowe liceum może być teraz kimś z Resoviaków.
No może to po prostu zbieg okoliczności.
Po głowie ciągle mi chodziło jego imię...
FABIAN!
FABIAN!
Przecież nawet nie był do niego podobny, to niemożliwe.
Moje uczucie do niego było wielkie.
Ale niestety.
Wyjechał.
Tak po prostu bez słowa.
Jego ojciec dostał nową pracę.
I od tamtej pory zero kontaktu.
Nawet się nie pożegnał...
No ale cóż...
Czasu się nie cofnie...
Mam kochającego męża.
Rozpoczęłam nowe życie.
I nic ,a nic go nie zepsuje.
* następnego dnia*
Siedziałam z chłopakami na sali.
Już jakieś dobre pół godzinki.
Ale oczywiście brakowało Drzyzgi.
W pewnym momencie wbiegł jak huragan na salę.
- Przepraszam za spóźnienie. - mówił zdyszany.
- Już drugi raz podpadłeś, zostajesz ze mną po treningu. - warknęłam, zaplatając ręce.
- Ale...
- Ja już skończyłam rozmowę. A teraz dwuszereg proszę!
- Oooooooooo - zaczęli pozostali. Ale to zirytowałam i podeszłam do ławki.
Ustawili się przy linii końcowej boiska.
Podzieliłam ich na grupy:
- Penchev, Drzyzga, Achrem, Schops, Nowakowski, Holmes, Ignaczak wy jesteście razem. Już na tamta stronę boiska.
- Tak jest! - krzyknęli chórkiem i po chwili byli po drugiej stronie siatki.
- Lotman, Żurek, Tichacek, Konarski, Perłowski, Ivović, Dryja wy razem.
- A co ze mną? - zapytał Rafał.
- Będziesz się zmieniał z Achremem. On jeszcze nie jest w pełni sił.
Olieg kiwnął głową i zaczęli grać.
- Podwójna panie Drzyzga. - odgwizdałam.
- Ale jak to?
- Tak to, gdybyś wczoraj się nie spóźnił byś zobaczył jak to ćwiczyliśmy.
- Ma rację. - powiedział Andrzej podchodząc do nas.
Było już po treningu poszłam do kanciapy i wróciłam z wózkiem do sprzątania.
- To dla ciebie. - wręczyłam Fabianowi.
- O powodzenia stary. - mówił każdy gracz z osobna
W głębi duszy się z niego okropnie śmiałam.
Widać ,że nigdy nie miał do czynienia z mopem.
Hahaha.
Po 40 minutach usiadł na ławce.
Skończyłam składać papiery.
I podeszłam do niego.
- Jutro też masz się zamiar spóźnić? - zapytałam.
- To był przypadek.
- Przypadki to chyba nie istnieją, jeszcze raz się spóźnisz to chyba sama po ciebie przyjadę.
- Pani to mnie chyba bardzo nie lubi. - uniósł głowę i spojrzał mi w oczy aż wypadły mi z ręki dokumenty.
Pomógł mi je pozbierać.
Może nie był aż taki zły?
Tylko po prostu miał jakieś problemy?
Jeju co ja wygaduje?
- Mów mi Patrycja, Patka, Pati. Jak tam chcesz ,ale nie pani ,bo czuję się staro. - zarzuciłam włosy do tyłu - a i jeszcze jedno jeżeli się jutro spóźnisz to za siebie nie ręczę. To moje ostatnie ostrzeżenie.
Zaczął dzwonić mój telefon.
Wyjęłam go z kieszeni.
- Tak kochanie już możesz po mnie przyjeżdżać. Oo już jesteś. To poczekaj chwilkę, już idę. - rozłączyłam się. - a ty pamiętaj masz ostatnia szansę. - skierowałam ostatnie słowa do Fabiana i opuściłam hale.
************************
No hej.
Mamy tu drugi rozdział z perspektywy Patrycji.
Mam nadzieję ,że się podoba.
Akcja powoli się rozkręca.
Ale zauważyłam ,że wam się kiepsko podoba.
Rozdział miał być po 10 komentarzach, a jest tylko 6.
No cóż....
Ale liczę na was..
Także,
10 kom i następny.
Paa
K.