środa, 31 grudnia 2014

5.

- O! Któryś z nich to twój chłopak Maja? - zagadnął tata, wnosząc do domu kilka siatek z zakupami.
- Tati - mruknęłam.
- Proszę pana, to kwestia czasu - puścił mi oczko Dawid.
- Nie rozmawiam z wami - rzucam i wychodzę z pokoju.
Usiadłam w swoim pokoiku na piętrze.
Wysłałam sms do kilku przyjaciółek, z którymi utrzymywałam kontakt.
Luiza, Ola i Karina od razu zgodziły się na biwak.
Umówiłam się z nimi jutro na 10:00 pod Podpromiem.
- Majuś, pojedzie z nami Dawid, Michał z Klaudią, Fabian, Krzysiu i Nikolay. Zabieraż kogoś? - zapytał, siadając na skraju łóżka.
- Luizę, Karinę i Olkę - spojrzałam na brata wymownie.
Olę znałam od podstawówki. Byłyśmy jak siostry no i dla mojego brata była obiektem westchnień. Nie wiem czy nadal tak jest. W końcu nie widzieli się od mojego wyjazdu, chyba, że przypadkowo w galerii. Ale jak to się mówi - stara miłość nie rdzewieje.
Piotrek wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą.
Tutaj było tak cicho. Tak idealnie. Nigdy nie żyłam w spokoju, bez pośpiechu. Zawsze mnie coś goniło, a od teraz ma być inaczej. Fajniej.
Zeszłam do salonu.
No tak - wszyscy siedzieli i śmiali się z 'żartów' Krzyśka. Nie wiedziałam, że nasz dom jest taki ciepły.
- Majka - zobaczyła mnie mama. - Masz pomysł na pracę tutaj?
- Tak - mruknęłam, siadając na krześle obok. - Chcę wynająć jakiś lokal i studio fotograficzne otworzyć.
- Ja wiem, gdzie jest wolny lokal - zaćwierłam Dryja. Spojrzałam na niego i gestem ponagliłam, aby powiedział. - Niczego nie ma za darmo.
- Wydaje mi się, że to nie jest dobre miejsce do tej rozmowy - zaśmiał się Żurek.
- Też tak sądzę - powiedziałam z szerokim uśmiechem. - Porozmawiamy jutro.
- Panowie, zmywamy się - krzyknął Jochen.
- Jutro o 10:00? - upewniłam się.
Pokiwali głowami. Odprowadziłam ich do drzwi i z każdym wymieniłam szybkiego buziaka w policzek.
Został tylko mój brat.
- Coś ci pokażę - szepnął i ujął moją dłoń.
Staneliśmy na środku garażu.
Piotrek zapalił pospiesznie światło, a ja nie mogłam się odezwać.
Moim oczom ukazał się ciemno czerwony LandRover. Był idealny.
- No więc to taki prezent na 18 urodziny - ucałował mój polik i wręczył kluczyki.
Nie mogłam się napatrzeć.
Samochód to było marzenie, a w dodatku taki samochód.
Zaczęliśmy pakować do niego namioty, materace do pływania, ręczniki. Jak byliśmy mali, to rodzice często zabierali nas na biwaki. To dzięki nim oboje nauczyliśmy się gry na gitarze, która także wylądowała na pace.
Spojrzałam z uznaniem na zapakowany samochód.
Jutro biwak z Resoviakami, z moim bratem i przyjaciółkami.
Nagle telefon zawibrował. Wyciągnęłam go z tylnej kieszeni spodenek. Sms.

Do jutra Myszko xx - D.

Mimo woli uśmiechnęłam się. To było urocze z jego strony. Dawid był uroczy.

♥♥♥

Jesteście najlepsze dziewczyny!
Wiecie jak sprawić, abym się uśmiechnęła. :*

Dacie radę 10?? W końcu Sylwester i musimy zacząć dobrze rok. :)

Ja życzę Wam zdrowia, spełnienia marzeń, siatkarskich doznań, miłości, radości i oczywiście zadowolenia z naszej roboty.

To do 2015!

Buziaki!

Hania.

10 komentarzy:

  1. genialny rozdział dosiego roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle świetny :D
    uuu Dawid :3
    No to weny i
    Szczęśliwego 2015 (^__^)

    OdpowiedzUsuń
  3. My nie damy rady? Dawid ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    OdpowiedzUsuń
  5. Super czekam na następny :D Oby wena cię nie opuściła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Meeeegaśny!!!! Już się nie mogę doczekać biwaku ;)
    Cieszę się, że tak szybko dodajecie :)
    To do następnego. ( mam nadzieję, że już niebawem) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe te opowiadanie, przeczytałam wszystkie rozdziały jednym tchem i czekam na więcej :-) ciekawa jestem z kim sparujecie Majke :-)

    OdpowiedzUsuń