poniedziałek, 13 kwietnia 2015

FABIAN 19.

Widziałem w jej oczach przerażenie.
Boże!
Aż tak źle?

Usiedliśmy do stołu. Moja mama podała obiad. Wszystko było w należytym porządku. Rodzice rozmawiali sobie jak za dawnych czasów. Jak za czasów naszego liceum. Zerkałem na Patkę, która była widocznie zdziwiona zachowaniem naszych rodziców. Czas nie oddalił ich od siebie. Zacząłem się zastanawiać czy oni przypadkiem nie utrzymywali kontaktu, gdy byliśmy we Francji. Może... Kto ich tam wie.

- Przepraszam za spóźnienie - mruknął Tomek, wbiegając do jadalni. Usiadł na swoim miejscu, wsadził widelec do ust, ale natychmiast wyciągnął ją. - O! Chyba nie znam tej ładnej koleżanki - spojrzał na Patrycje i uśmiechnął się.
- Tomek - skarcił go nasz ojciec. - To Patrycja Leszczyńska.
- O w mordeczkę - przeczesał włosy. - Państwa - zwrócił się do rodziców mojej narzeczonej - poznałem, ale ciebie... Wyrosłaś - zaśmiał się.
Chwyciłem pod stołem dłoń dziewczyny i splotłem nasze palce.
- Czy możemy wam już powiedzieć po co się tu zebraliśmy? - zabrałem głos. Wzrok wszystkich utkwił na mnie. Cholera. Głupia trema. - Więc - zacząłem.
- Bierzemy ślub - wyprzedziła mnie moja ukochana. 
- Kiedy? - zapytał Tomek.
- 13 czerwca - odpowiedziała, na co mój brat zrobił kwaśną minę.
- Kurde. Muszę sobie jakąś dziewczynę znaleźć - podrapał się nerwowo po karku. Och ta jego bezpośredniość. Rodzice uśmiechali się do siebie porozumiewawczo. Byli szczęśliwi.
- Tak bardzo się cieszę - zaczęła mama Patrycji.
- Ale jest coś jeszcze! - powiedziałem. - Patrycja jest w ciąży.
Szczęki wszystkim poopadały. Nie wiedziałem jak to odczytać. Czy to źle? A może dziecko powinno być po ślubie? Cholera!
- Będę babcią - chlipnęła moja mama i wtuliła się w bok ojca. Wtedy wiedziałem - wszyscy są szczęśliwi.

***

- Boże, jaka ja jestem gruba - syknęła Patrycja, stojąc przed lustrem w sypialni i przeglądając się w lustrze. Nie była gruba. To dopiero trzeci miesiąc. Brzuch jest już widoczny, ale nie na tyle, aby mogła powiedzieć o sobie grubas. Dla mnie nadal ma idealne kształty.
- Jesteś śliczna - mruknąłem, przekręcając się na drugi bok. - A teraz chodź spać - mruknąłem. Dzisiejszy trening wypompował ze mnie całą energię i jedyne na co miałem ochotę, to sen.  No okay - przytulenie swojej narzeczonej i dzidziusia.
- Zawsze będziesz prawił mi komplementy - burknęła, kładąc się obok. O tak! Foszki się już zaczęły.
- Będę - przyciągnąłem ją do siebie. Głowę schowałem w jej ramie. Tak pięknie pachniała.
- Łaskoczesz mnie - zaśmiała się. Dotknąłem kilka razy jej szyi swoim nosem, przez co wygięła się do tyłu i histerycznie zaczęła się śmiać. - Przestań - burknęła.
- Okay, okay. Widzisz maluszku - położyłem swoją głowę na jej brzuchu - mama ma humorki. Przyzwyczajaj się - pstryknęła mnie w ucho. - I jeszcze sprawia mi ból.
Patrycja chwyciła moją twarz w dłonie i zetknęła nasze czoła.
- Nasz dzidziuś pomyśli, że jakaś patolka - szepnęła.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też, tatuśku - zaśmiała się i wtuliła się w moją klatkę piersiową.

***

Robaczki moje kochane!
Wybaczcie długość i wgl, ale we wtorek, za tydzień, piszę egzaminy gimnazjalne i żyję w ciągłej nauce.

Jest tak słoooooodko...
Że aż mdli...

Nie, żartuje.
Fabian jest uroczy!

ZAPRACZAM WAS NA MOJE OPOWIADANIE - http://coukibicapiszczy.blogspot.com/

Buziaki, Hania.

3 komentarze:

  1. ooo w końcu tak słodziutko <3
    czekam na kolejny ;)
    weny dziewczyny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Błoga sielanka, oby jak najdłużej :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam Twój ból :-) również kończę gimnazjum i szczerze mam go dość XD napisz jak ci poszedł egzamin (oczywiście kiedy go napiszesz, u mnie chyba będzie słabo) :-)
    P.S.
    Świetnie piszecie :-)
    Natka

    OdpowiedzUsuń