sobota, 12 września 2015

MOTYLE - DZIEWIĘĆ.

- Powiesz mi kto to, czy będziesz całą drogę patrzył przez to głupie okno? - burknęłam w stronę Filipa, który od jakiś trzydziestu minut nie zmienił pozycji, ani się nie odezwał.
- Mamy przesiadkę w Paryżu - powiedział, nie patrząc na mnie. - Samolot będzie za dwie godziny, więc możemy się gdzieś przejść.
Nie wiedziałam co myśleć. Dlaczego tak reaguje? Dlaczego wybrał samolot z jakąś przesiadką, skoro są bezpośrednie?
- Irytujesz mnie - powiedziałam. -Traktujesz mnie jak wroga. A doskonale wiesz, że nim nie jestem.
- Okay - podoba mi się Marlena, zadowolona?
Myślałam, że oczy wylecą mi na wierzch.

xxx

- Wyleciał z Marleną - rozmawiałam z Moniką, gdy siedziałyśmy na kanapie w salonie z gorącą kawą.
- Żartujesz sobie? Co jak co, ale Marlena?
- Też się zdziwiłam. Ale miłość nie wybiera - wzruszyłam ramionami.

Marlena - siostra Moniki Kubiak.

- Myślałam, że to dwa odległe światy. Zawsze jak się tu spotykali, to unikali się jak ognia.
- Przeciwieństwa się przyciągają - zaśmiałam się i nagle przypomniałam sobie o istotnej kwestii...

B A R T E K !

<BARTEK>

Miałem ochotę wydłubać jej oczy. Miała zadzwonić, a dalej nie zadzwoniła.
Przekupiliśmy, z Michałem, Filipa, żeby zabrał ją samolotem, który ma dwa razy dłuższy lot, żebyśmy my mogli spokojnie wrócić do Katowic i zrobić naszym kobietom niespodziankę.

Nagle w samochodzie rozległ się dzwonek mojej komórki.
- Halo?
- Bartuś, tak bardzo cię przepraszam. Zapomniałam, że mam zadzwonić. Zaczęłam rozmawiać z Moniką. Nie jesteś zły? - zakończyłam swój monolog. Oczywiście, że nie mogłem być na nią zły. Rozświetlała, każdy mój dzień. Kochałem ją. Od momentu, gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy na imprezie Kubiaka.
- Nie mogę teraz rozmawiać - i rozłączyłem się.
Michał posłał mi zadziorny uśmieszek. On ma wiecznie umysł nastolatka i chyba już zawsze taki będzie. Ale to Kibi. To trudno ogarnąć.

<TOSIA>

Po rozmowie z Bartkiem ode chciało mi się wszystkiego co było związane z życiem. Czy na prawdę był zły, że zapomniałam zadzwonić? A może myślał, że nie jest dla mnie wystarczająco ważny, że wybieram szwagierkę? Och. Tyle pytań.

Wzięłam do ręki telefon i postanowiłam przejrzeć wszystkie portale społecznościowe. W Rio mieliśmy internet tylko na hali. A tam nie było na to czasu. Opisałam swój wyjazd na Twitterze. Udostępniłam kilka zdjęć na pump up.

- Z lekkim opóźnieniem, ale jestem - usłyszałam dobrze znany mi głos. Wyleciałam z pokoju i zastałam mojego brata, który wręczał żonie ogromny bukiet czerwonych róż. Ach. Romantyk z niego.

Wrócili.
A on nawet mi nie powiedział, że wraca dzisiaj. Nawet nie napisał. Nic.

Twój książę Cię zostawił, księżniczko.

Zrobiło mi się nie dobrze. Tak reaguję na odrzucenie.

- Boże! Jestem! - zdyszany Bartek wpadł do mieszkania Kubiaków. Spojrzałam na niego. Miałam łzy w oczach. Co nie uszło jego uwadze. Bez zbędnych ceregieli wepchnął mnie do mojego pokoju i zamknął drzwi. - Co się stało? - posadził mnie sobie na kolanach i założył jeden kosmyk moich włosów na ucho.
- Myślałam, że mnie zostawiłeś. Że nawet nie poinformowałeś, że wracacie - szepnęłam.
- Słoneczko, to właśnie miała być ta niespodzianka - uśmiechnął się i złożył pocałunek na moim policzku. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Jego ramiona dawały mi bezpieczeństwo i czułam te pieprzone motyle. - Zabieram cię na weekend za miasto - powiedział, a ja wiedziałam, że nie ma co się sprzeciwiać.

XXX

Takie 2/10.
Przepraszam.
Ale liceum i dojazdy wypompowują ze mnie wszystko co się tylko da.

Jeśli myślałyście, że Fifi podkochuje się w Tosi - nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, więc postanowiłam ją przedstawić tutaj. Marlena - trochę namiesza, trochę nie. Zobaczymy.

Jutro jadę na obóz... Trzymajcie kciuki, żeby integracja z moją klasą <szczególnie z chłopakami> przebiegła pomyślenie.

Buziak. H.

PS Pamiętajcie o komentarzu i zakładce na 50 000. :)

2 komentarze: